Zlot miłośników motoryzacji i kultury włoskiej
Dodane przez martakrol dnia Wrzesień 16 2012 18:16:28
W II wrześniowy weekend odbył się Zlot Miłośników Motoryzacji i Kultury Włoskiej. Impreza została zorganizowana na terenie Pałacu w Oborach (Konstancin). Impreza odbywa się od lat, ale ja trafiłam na nią po raz pierwszy, a wszystko dzięki „Smakom Toskanii” i „Słodkim Pieczonym Kasztanom” Aleksandry Seghi (prywatnie mojej siostry). Najpierw piątkowe pakowanie samochodów do północy, potem sobotnia pobudka o 5.00 rano, dopakowanie aut, wyjazd. 8 rano montaż stoiska z książkami i przetworami z przepisu włoskiego. Pierwsze zadanie: zrób to sam, czyli zmontuj markizę, w której brakuje pewnych części. Ale co tam, włoski luz panował od samego początku, więc za pomocą sąsiadów, którzy przyjechali na Zlot prosto z Sycylii z sycylijskimi pysznościami wszystko się udało postawić. Jak to określił Kuba z ekipy organizatorów znalazłam się w strefie „Food Court”. Po II stronie była Paulina z Tutto Bene z cudownymi oliwami, makaronami, karczochami… Na każdym stoisku można było zaspokoić głód. W końcu jedzenie we włoskim życiu jest niezwykle ważne.
Stoisko numer I: Smaki Sycylii serwowały suszone pomidory w oliwie, oliwki, suszone kapary.
Stoisko numer II: Smaki Toskanii, dżem z czerwonej cebuli i dżem z marchewki. Pod koniec imprezy przetwory były już znane przez każdego uczestnika. Byli tacy którzy wracali kilka razy. Szczególne podziękowania dla Szymona, który robił nam PR w tle
Stoisko numer III: Tutto bene: suszone pomidory, pasty włoskie.
Nadeszła godzina 10.00, oficjalne otwarcie Zlotu. Oczywiście we włoskim stylu musiało się wkraść lekkie opóźnienie, ale ani to nikomu nie przeszkadzało, ani nikt na to nie zwrócił specjalnie uwagi. Na szczęście Dr Kava otworzyła stoisko i natychmiast ustawiła się kolejka po kawę. Latte, cappuccino, espresso, zwykła czarna, mała, średnia, duża, z mlekiem, z kardamonem, z syropem orzechowym, amaretto (cieszyła się największym powodzeniem w niedzielę) kawa dnia, biała, z kroplą mleka…. itd… Niekończąca się lista kawowych wariacji przyciągnęła wszystkich uczestników imprezy. Mnie inspirowała kawa z syropem ogórkowym! Podobno świetna! Mnie zabrakło odwagi…;)
Zaraz po oficjalnym otwarciu pojawili się „Włoscy” Carabinieri, z karabinem na desce rozdzielczej, który później pozostał sobie w samochodzie bez opieki. Kuba zarządził gdzie mają stanąć, no bo nie Carabinieri jemu będą rozkazywać;)
Samochody: cuda, cudeńka! Małe, duże, czerwone, czarne, nowe, stare, tanie, mega drogie... Wszystkie tak wypolerowane, że można się było w nich przejrzeć. Lustro nie było nikomu tam potrzebne! Każdy najmniejszy pyłek natychmiast był wycierany szmatką, zapewne specjalnie dedykowaną do konkretnej części auta. Miłośnicy aut traktują je z odpowiednim namaszczeniem. To chyba trochę tak jak kobieta używająca innego kremu do poszczególnych części ciała. Piękne było stwierdzenie „to auto to tak jak damskie szpilki – trochę niewygodny ale świetnie się w nim wygląda”!
Największą furorę zrobił Fiat 500 zrobiony na amerykańską taksówkę. Każdy stał przy tym maleństwie i się zachwycał. Stanowczo był to model numer 1 na całym zlocie II dnia imprezy miałam przyjemność zasiąść w jury w konkursie elegancji. Szymon – właściciel małego żółtego auteczka chyba nie wierzył we własne siły, albo też w urodę swojego pojazdu i próbował przekonać do siebie jury podając napoje chłodzące. Zupełnie nie było to potrzebne, bo kiedy jury zebrało się na tajnych obradach przy okrągłym stole w jednej z pałacowych komnat, jednogłośnie okrzyknęło taksówkę zwycięzcą.
W konkursie elegancji wzięło udział 30 ekip samochodowo – motorowo – rowerowych. Była szansa na wózek dziecięcy – w końcu też pojazd, ale właściciel nie chciał dać się namówić. Była ekipa Moto Guzzi demonstrująca „muzykę” silnikową,była grupa „Vespiarzy”. Najbardziej popularne były chyba Alfa Romeo. Pojawił się piękny pomarańczowy maluszek. Było też nowiutkie Farrari określone przez właściciela jako „fajne autko”….
W czasie Zlotu odbyła się również premiera pisma La Rivista. Redaktor Naczelna, Julia Wollner powiedziała kilka słów o całym projekcie. Trzymam kciuki za powodzenie świetnego pomysłu. Miłośnicy Włoch – marsz po egzemplarz!:)
W Pałacu odbywały się liczne wykłady, było też spotkanie z Iwoną Grodzką-Górnik, autorką książki „W niebie na agrafce”.
Włoska muzyczka w tle, niesamowicie pozytywnie zakręceni ludzie, piękna pogoda, super festa!! Arrivederci!!!

Fotorelacja: http://fotomannia.bnx.pl/photogallery.php?album_id=9